Home Filmy Natatorium

Natatorium

Alex

Za zhakowaniem status quo kina gatunkowego stoi rzesza twórców nowoczesnych horrorów… Czekaj, nie przewracajcie oczami! Naprawdę, tym razem to coś odmiennego! Mamy do czynienia z filmem, który… ehm, dosłownie rozgrzebuje serce narracji – element, na którym Hitchcock zbudował swój Mechanizm w Okno na podwórze z 1954 roku!

Tak, mówię o tajemnicy – tej kruchutkiej strukturze, która w trakcie seansu przyjmuje efemeryczne właściwości, czemu towarzyszy chęć zdemaskowania głębi przedstawianych wydarzeń. Dzieło Natatorium podejmuje tę rękawicę, ale wiecie, co? Wyróżnienie tego filmu na tle innych, które eksplorują język filmowy, polega na tym, że potyka się o własne nogi.

Lilja i jej marzenia

Lilka, osiemnastoletnia bohaterka (grana przez Ilmur Marię Arnardóttir), postanawia na jakiś czas zatrzymać się u dziadków, by skupić się na naborze na wymarzone warsztaty teatralne. Bez wcześniejszego uprzedzenia swojego ojca, Magnusa (Arnar Dan Kristjánsson), wsiada w autokar z zamiarem ucieczki z wyspy.

Marzy o artystycznej karierze poza granicami Islandii. Wydaje się, że pobyt u Áróry (Elin Petersdottir) i Grimura (Valur Freyr Einarsson) sprzyja realizacji jej celów, ale czujecie to? Ten niepokój, ten nieuchwytny klimat, który zaczyna przenikać do pozostałych członków rodziny, wyciągając z mroków wspomnienia i sekrety!

Klaustrofobiczny dom

W filmie rządzi figura Áróry, która genialnie tworzy atmosferę zagrożenia – a mówię o stylu, który wybrała Helena Stefánsdóttir. Reżyserskie ujęcie ogranicza się do claustrofobicznego wnętrza mieszkania – co, według mnie, idealnie wpisuje się w przekazaną aurę tego… przeklętego miejsca, przytrzymywanego przez rodzinną tajemnicę.

Ciężar narastającego napięcia? To właśnie przez nieodgadnione spojrzenia i niewypowiedziane gesty reżyserka stara się zaintrygować nas tą rzekomą grozą. Ah, minimalizm tej narracji rzuca nowe światło na chęć odkrycia demonicznej tajemnicy i sprawia, że Natatorium zasługuje na miejsce w panteonie współczesnych horrorów.

Porównania z horrory „Dziedzictwo”

Patrząc przez pryzmat pomysłu Stefánsdóttir, łatwo dostrzec nawiązania do uznawanego za przełomowe Dziedzictwa. Hereditary (2018). W obu filmach widzimy, jak rodzinna klątwa nieustannie wpływa na życie bohaterów kolejnych pokoleń, a postać matki odgrywa kluczową rolę. Ale wiecie co? Różnice są uderzające!

W Natatorium świat przedstawiony wydaje się niesamowicie ubogi – i to bardziej z powodu niepewności twórczej niż autorskiej wizji. Mimo ciągłego napięcia, pojawia się moment, gdy brakuje narzędzi do zaatakowania tajemnicy, przez co całościowo traci sens.

Ostateczna ocena

Natatorium staje się wtedy dziełem, którym dominuje wrażenie nieuzasadnionego „nic”. Ta cienka zasłona tajemnicy roztacza ogólne uczucie wszechobecnej pustki – a jedynym, co zostaje po seansie, jest lęk przed utonięciem w tej metaforycznej „wodzie”.

 

Polecamy