Home Filmy Naturalna dzikość serca

Naturalna dzikość serca

Alex

Zanurzyć się w naturze Norwegii? Marzenie! Stoję w środku lasu, gdzie zieleń wita moje zmysły. W oddali majaczą góry, a po soczystej trawie biegają czwórka rozkosznych dzieci z długimi włosami, bawiąc się i ciesząc otoczeniem. To idylliczny krajobraz… Przez słomkę piją sok z drzewa!

Podzielając swoją pasję do natury, Maria ukazuje się z perspektywy kamery jako fotografka – no i prawdziwa miłośniczka przyrody. W jej zdjęciach widzę wszystko, co kocha: radosne dzieci, swojego męża-hippisa, Nik’a, a także zwierzęta i malownicze pejzaże. Ten dom, którym czuję się otoczony, wypełniony jest ciepłem, które dosłownie emanuje przez ekran.

Jednakże po chwili ten bajkowy obrazek zostaje brutalnie przerwany… Widzimy zdjęcia Marii z ogoloną głową, walczącej z zaawansowanym stadium nowotworu szyjki macicy. Takie zderzenie z rzeczywistością uderza widza niczym mocne uderzenie w policzek. W następnej scenie, gdy Maria znika z ekranu, dotarłem do okrutnej prawdy – już jej nie ma… a w filmie Naturalna dzikość serca obserwujemy, jak jej rodzina stara się zmierzyć z żałobą.

Spotkanie z Marią

Silje Evensmo Jacobsen, genialna reżyserka Naturalnej dzikości serca, odkryła Marię blisko dziesięć lat temu, przeglądając jej bloga, Wild + Free. Wow! Zafascynowana tym, co zobaczyła, postanowiła napisać do autorki. Życie Marii, w zgodzie z naturą i w opozycji do miejskiego zgiełku, totalnie ją zaintrygowało. Kobiety umówiły się na wspólne nagranie filmu… jednak niedosyć, że nie zdążyły tego zrealizować, to tylko kilka króciutkich form się udało. Silje wróciła z kamerą po śmierci Marii, a film przyjął tytuł od rozdziału w blogu, w którym dzieliła się swoją walką z rakiem — A New Kind of Wilderness. Cóż za ironia; te naturalne, dzikie tereny stały się polem bitwy z nową rzeczywistością po stracie bliskiej osoby.

Przeżyj Słodko-Gorzką Podróż

Naturalna dzikość serca to nie tylko film… To emocjonalne zawirowanie, które ściska gardło i otula ciepłem. Przez ekran płyną fale miłości: do dzieci, do partnera, a także do zmarłej matki. To słodko-gorzka opowieść o istnieniu, które może się przewartościować w mgnieniu oka. Rodzina staje przed wyzwaniem zmierzenia się z tęsknotą oraz z pustką, a dodatkowym ciężarem jest kryzys ekonomiczny. Po utracie żywiciela rodziny, co dalej z ich samowystarczalnością gospodarstwa?

Dylematy Nik’a

Nik, jako głowa rodziny, odnajduje się w serii niezwykle trudnych decyzji dotyczących codziennego życia. Świetnie wiedział, że wysłanie dzieci do szkoły oznaczałoby zerwanie umowy, którą zawarł z Marią: homeschooling miał zapewnić ich maluchom łączność z naturą. Zastanawiam się… Czy izolowanie dzieci od otaczającego ich świata ma uzasadnienie moralne? Jakie mogą być konsekwencje tego wyboru? I co się dzieje, gdy zasady, w które wierzono, legną w gruzach? Takie pytania pojawiają się w dokumencie Jacobsen, który pięknie wpleciony jest w ideę zmienności życia.

W Obliczu Straty

Filozoficzne pytania przeplatają się z sielankowymi ujęciami dzikiej przyrody, w której bohaterowie znaleźli miejsce dla siebie. Film ożywa, dzięki malowniczemu otoczeniu. Jacobsen przyznaje, że starała się oddać hołd Marii i uchwycić jej talent w zdjęciach, choć nie czuje, żeby jej to do końca wyszło.

Jej obraz odzwierciedla emocje, które przytłaczają rodzinę — w każdym kadrze dostrzegam smutek, a nawet w radosnych momentach Nik przejawia ból i niemożność pogodzenia się z utratą. Maria staje się prośbą z offu, a jej blog przypomina bardziej intymny pamiętnik. Im więcej dowiaduję się o niej, tym głębiej czuję stratę, którą przeżywa rodzina.

Nik wraz z całą gromadką stara się odnaleźć szczęście – szczęście, które rozpadło się po odejściu Marii. Ta historia nie pociesza nas banalityzmem, że czas zagoi rany, wręcz przeciwnie. Silje Evensmo Jacobsen przywołuje brutalną szczerość, pomagając nam zrozumieć, że niektóre chwile w życiu wcale nie będą łaskawe. Otworzą rany, które pozostaną na zawsze. Jej dokument ukazuje, jak życie potrafi się zmienić z dnia na dzień i uczy nas, że nie możemy zezwalać sobie na przekonanie o nieomylności. Ale, uczymy się żyć z każdą formą straty.

Reżyserka spędziła z bohaterami kilka lat, nie jedynie rok… I w ciągu tego czasu wszystko się zmieniło, a zarazem nic. Naturalna dzikość serca to nie tylko przejmująca opowieść o stracie, ale również refleksyjny obraz tego, co znaczy przetrwać i odnaleźć sens w nowej rzeczywistości.

 

Polecamy