Home Filmy Sok z Żuka (1988)

Sok z Żuka (1988)

Alex

Powrót do „Soku z Żuka” – Klasyka Tima Burtona

Dzisiaj pragnę przenieść Was w świat filmów i produkcji telewizyjnych, które zafascynowały nas w przeszłości. Choć regularne wracanie do tego cyklu mam w planach na później, to przy okazji premiery sequela, o którym zamarzyłem od dawna, postanowiłem napisać kilka słów. Mowa będzie o kultowym „Soku z Żuka” od niezastąpionego Tima Burtona. Co za uczucie, prawda? Już się cieszę!

Tema Tima Burtona

Muszę przyznać, że przez wiele lat Tim Burton był dla mnie jedynie „tym gościem od Batmana” — ale z biegiem czasu odkryłem jego twórczość w zupełnie innym świetle. Zobaczyłem różnorodność, od mniej udanych projektów jak „Marsjanie atakują” do takich arcydzieł jak „Jeździec bez głowy”.

Dzisiaj mogę powiedzieć, że mam swoje ulubione cztery filmy jego autorstwa — poza „Batmanami” i „Edwardem nożycorękim”, jest również ten niesamowity tytuł, który po trzydziestu sześciu latach doczekał się sequela. I wiecie co? Właśnie wróciłem z kina, na seansie nowego „Soku z Żuka”! To była naprawdę udana kontynuacja, porównywalna do takich hitów jak „Top Gun: Maverick” czy „Blade Runnera 2049” — z całą pewnością warta polecenia!

Fabuła, która wciąga

Teraz wróćmy do późnych lat 80. — zanim w ręce Burtona trafił Batman, zaskoczył widzów niesamowitym filmem zatytułowanym „Sok z Żuka”. Co za intrygujący tytuł! Dziś, mając już pewne wyobrażenie o jego unikalnym stylu, nie jest to aż tak zagadkowe. Film opowiada historię młodej pary, Adama (Alec Baldwin) i Barbary (Geena Davis) Maitlandów, którzy tragicznie tracą życie w nieszczęśliwym wypadku.

Uwięzieni w swoim własnym domu, muszą stawić czoło nowym właścicielom — rodzinie Deetzów. Delia (Catherine O’Hara – pamiętacie ją jako mamę Kevina?) staje się główną antagonistką w tej historii. Wspólnie z mężem (Jeffrey Jones) oraz ich córką Lydią (Winona Ryder), mają pełne ręce roboty, by zabałaganione życie Maitlandów stało się jeszcze bardziej skomplikowane.

Czarny humor i absurdalność tego filmu są po prostu niesamowite! Wkrótce na scenę wkracza On — ekscentryczny bioegzorcysta znany jako Betelgeuse (wymawia się jak „Beetlejuice”, stąd tytuł!). I choć z początku wydaje się, że może pomóc Maitlandom, to gra z nim to jazda bez trzymanki! A w roli Betelgeuse’a występuje oczywiście Michaela Keaton, przyszły Batman! Niezapomniane wystąpienie — mimo że on w filmie pojawia się niecałe 15 minut, dał niezły popis!

Styl Burtona w pełnej krasie

Tak! Burtonski styl jest tu widoczny od pierwszych minut. Choć scenariusz napisały inne osoby, wizualna strona standardu u Tima Burtona to prawdziwa uczta dla oczu. Muzyka Danny’ego Elfmana dodaje atmosfery nastrojów, które wywołują ciary na plecach.

Nie sposób nie zauważyć, jak ta wspaniała sztuka surrealistycznego humoru łączy się z absurdalnymi, czarnymi żartami… Oferuję ponad 90 minut świetnej zabawy! Dlaczego to tak wciąga? Bo wizja zaświatów według Tima Burtona jest nie tylko zapadająca w pamięć, ale także pełna uroczej groteski — nie sposób tego nie uwielbiać!

Droga do „Soku z Żuka”

Jednak zanim sok był gotowy, Burton już myślał o „Batmanie”, ale pracował nad innymi projektami. Oryginalny scenariusz autorstwa Michaela McDowella i Larry’ego Wilsona był znacznie mroczniejszy… nawet brutalniejszy niż ostateczna wersja. I wiecie co? Z początku nie spotkało się z dobrym przyjęciem! Po poprawkach wprowadzonych przez Warrena Skaarena, co ciekawe, zmieniono Betelgeusa z demonicznego zabójcy w perwersyjnego egocentryka, którego poznaliśmy. Interesującą sprawą jest, że kilka znanych aktorek było branych pod uwagę do roli Lydii, w tym Sarah Jessica Parker czy Juliette Lewis!

Efekty specjalne – Blask i Bieda

Z budżetu 15 milionów dolarów, 1 milion poszedł na efekty specjalne wykonywane klasycznymi metodami, które teraz mogą wydawać się archaiczne. Ale wiecie, co? Ten film odniósł sukces — a krytycy zachwycali się jego niepowtarzalnym stylem! Otrzymał nawet Oscara za najlepszy makijaż, co przecież pokazuje, jak wyjątkowy był to projekt.

Mali smutni, że sequel tak długo nie powstawał, ale w 1989 roku zadebiutował animowany serial telewizyjny oparty na filmie, który zyskał 94 odcinki. I tak, pamiętam, że przypadkowo na nie natknąłem się, ale… jakoś mnie nie porwały!

Wydania płytowe i co dalej?

Jeśli chodzi o dodatkowe wydania… tak, można było znaleźć polską wersję na DVD. A co z Blu-ray i 4K UHD? Podobno te wydania są pozbawione polskiej wersji językowej. Szkoda, prawda? Ale tak czy inaczej, wciąż jest to film, który należy zobaczyć — przynajmniej raz w życiu!

 

Polecamy