No to mamy to! Netflix zafundował nam znów smakowitą podróż w czasie… Tak, właśnie na jego platformie zagościł kultowy serial „Skazany na śmierć”, który zdobył serca milionów widzów przez lata. A co najważniejsze, cieszył się niezmiennie olbrzymią popularnością w Polsce! To kolejny hit, który wcześniej można było zobaczyć jedynie na Disney+ – no i w końcu nadszedł czas na wielki come back!
Czas na binge-watching! „Skazany na śmierć” już w Netflixie
Od 3 września polscy fani mogą na nowo delektować się przygodami „Skazany na śmierć”. To prawdziwy smaczek po tym, jak Netflix zakontraktował ten tytuł w zeszłym roku z Disneyem. I wiecie co? Spoiler alert – ludzie znów opanowali Netflixa! Michael Scofield i jego brat, ci biedacy uwikłani w wielką intrygę, znowu przykuwają nas przed ekranami… I wiecie co? Serial, który już kiedyś rozgrzał Polskę, teraz po latach wciąż potrafi zafascynować! Wciągnął nas na nowo! „Skazany na śmierć” błyskawicznie wylądował w czołówce najchętniej oglądanych produkcji – można się zdziwić, ale ja się nie dziwię!
Wszystkie sezony na wyciągnięcie ręki
W dniu premiery platforma rzuciła na rynek wszystko, co miała w zapasie – wszystkie sezony! Nawet ten piąty, niedawno dodany, z dziewięcioma nowymi epizodami – tacy z nas szczęściarze! Ale uwaga – „Skazany na śmierć: Ostatnia ucieczka” wciąż pozostaje niedostępny… To półtoragodzinny film, który miał zamknąć historię Michaela Scofielda i premierę miał w 2009 roku. Hmm, czemu go jeszcze nie ma? Wiem jedno – serial, który zdobył serca nie tylko w USA, i był emitowany przez Polsat, till this day potrafi zaskakiwać!
Co przyciąga widzów do Netfliksa?
Po zaledwie dwóch dniach od debiutu, „Skazany na śmierć” zdobył szóstą pozycję wśród najchętniej oglądanych seriali w Polsce! A w czołówce dziewiątki od dłuższego czasu utrzymują się „Zagubieni” – to kolejny klasyk, który trafił do buku Netflixa dzięki umowie z Disneyem! Widzowie, widzowie… Wyraźnie mają skryty sentyment do produkcji sprzed lat, czyż nie? To bez wątpienia fakt! Netflix dzięki takim działaniom znakomicie umacnia swoją pozycję i pewnie myśli, że jest jedyną platformą, której wszyscy potrzebują – no, ja bym się nie zdziwił!
